piątek, 26 maja 2017

Powiedz sobie: jestem Super Mamą! Wyzwanie #SuperMama


Wyzwanie zobaczyłam u Pani Miniaturowej, która nominowała do niego wszystkie mamy! Przy okazji warto poczytać jej bloga, bo jest na prawdę świetny. Zapada w pamięci. Miniaturowa bardzo dobrze zna blaski i cienie macierzyństwa, życia. Pisze otwarcie. Pewnie fajnie by się z nią rozmawiało.

Wracając do wyzwania #SuperMama... Bardzo spodobał mi się ten pomysł. Przecież tak łatwo zapomnieć o swojej wartości, kiedy pojawia się nasz skarb.

A więc dzisiaj odrobina prywaty.

Moja córka niedawno skończyła 2 miesiące, ale już mogę powiedzieć, że jestem Super Mamą, bo:

1. Chciałam jej.
Przez myśl mi nie przeszło, że mogłoby być tak, jak wcześniej, że można wszystko cofnąć. Cieszyłam się, kiedy zobaczyłam dwie kreski.

2. Odpuszczałam.
W ciąży strasznie bolał mnie brzuch, gdy za długo chodziłam. Nawet pierwszym objawem był ból przy bieganiu, które kiedyś było moją obowiązkową odskocznią.
Chciałam iść gdzieś dorobić, zrobić prawo jazdy zanim urodzę.
Odpuściłam, napomniana, że dziecku może to nie wyjść na dobre.

3. Przygotowałam nas na finał.
Słuchałam wytrwale porodowych opowieści. Te rodem z horroru traktowałam z przymrużeniem oka, żeby małej nie stresować. Za to bardzo pomocne okazały się kobiety z mojej rodziny, które niedawno urodziły. W końcu to one najlepiej wiedzą, jak jest teraz na porodówce i na kogo można liczyć. Chętniej słuchałam też rad babci, która urodziła 8 dzieci (nie w męczarniach - zdradziła mi swój sposób!).
Pod koniec ciąży opowiadałam córce, jak będzie przychodzić na świat. Tak, nie miałam nic lepszego do roboty. :)

4. Wzięłam faceta na porodówkę.
O porodzie opowiadałam też tatusiowi i żyłam nadzieją, że tam nie zemdleje. Udało mu się.
Jego pomoc była nieoceniona. A dzięki temu będę miała za co go chwalić dziecku.

5. Nie męczyłam jej.
Dopilnowałam, żeby przyszła na świat w swoim tempie. Odmawiałam oksytocyny i zastrzyków, które miały przyśpieszyć poród. Zostałam za to oczywiście znienawidzona przez starszy personel szpitala. Nie pozwoliłam też "wycisnąć" małej z brzucha. Lekarka chciała mi się położyć na brzuch łokciem... Myślałam, że już tego nie robią. Zgodziłam się tylko na nacięcia, żeby córce było łatwiej się przecisnąć.
Zaczęła płakać dopiero gdy wzięli ją z mojego podbrzusza. Na nim leżała spokojnie.

6. Dałyśmy radę po...
A było ciężko. Każdy ruch strasznie bolał. Mała szybko się budziła, kiedy odkładałam ją do łóżeczka. Chciała być prawie cały czas przy piersi. Trudno było iść do łazienki, a trzeba zmieniać wkłady. W sumie to bardziej biegłam niż szłam. Nie potrafię opisać tego bólu.

7. Buduję zaufanie między nami.
Jak wychodzę z pokoju, choćby na sekundę, mówię jej o tym. Opowiadam po co. Mówię, że wrócę, kiedy, że ją kocham. Możecie wierzyć lub nie, ale spokojnie czeka. Załapała już za drugim lub trzecim razem - mama nie znika. Zawsze do niej wracam.
"Ona przy Tobie czuje się taka bezpieczna." - to najlepsze, co mogłam usłyszeć.

8. Jestem dość dobra.
Nie staram się być idealna, nie chcę. Robię tyle, ile mam sił. Odsypiam, ile mogę. Gdy głowa mi pęka i nie spodziewam się pielęgniarki lub gości - sprzątanie może zaczekać. Dziecko potrzebuje szczęśliwej mamy, a nie wiecznie zmęczonej.

9. Angażuję tatusia do czego się da.
Mała na pewno doceni jego wysiłek i będzie miała z nim lepszy kontakt.

10. Jestem! A to najważniejsze. :)

Do wyzwania nominuję Ajszę i Jagodową oraz każdą z Was, która zapomina powiedzieć sobie, że jest Super Mamą!

Spodobało Wam się wyzwanie?

Pozdrawiam, Mrs. Puzel. :)

7 komentarzy:

  1. Gratuluję córeczki:) Podoba mi się Twoje podejście do życia i do macierzyństwa bo moje jest podobne. Też mąż był przy porodzie i nie zemdlał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! ;)
      Oo, miło. ^^
      Gratulacje dla Was! Takie wsparcie jest nie do opisania. Mamy też z głowy wypytywania o poród, bo ktoś może opowiedzieć za nas. :D

      Usuń
  2. Bardzo ładnie napisane. Gratuluję Maleńkiej i podejścia do tematu. Też nie sądziłam, że jeszcze naciska się na brzuch, aby pomóc dziecku w przyjściu na świat. Sama mamą nie jestem więc nie wiem co o tym myśleć :) Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdybym była mamą to jasne, że by się spodobało ;)

    OdpowiedzUsuń

Wulgarne, niestosowne (także z linkami) komentarze będą usuwane.
Szanujmy się! :)

Copyright © 2016 Art | Diy | Beauty , Blogger